- Flo, przyniesiesz z kuchni ciasteczka? - spojrzałem na niego.
- Psiniose. - zsunął się z kanapy i pobiegł do kuchni.
- Moja była dziewczyna nie interesuje się synem, na pewno tu nie przyjedzie. Dziadkowie odwiedzają nas rzadko, ale wcześniej uprzedzają więc jakby co zadzwonię ale raczej się to nie zdarzy. - powiedziałem szybko nim przyszedł Flo. - I lepiej nie wspominać przy nim o niej. - dodałem.
Dziewczyna lekko skinęła głową i w tym samym momencie przyszedł chłopiec, położył ciasteczka na stole i wgramolił mi się na kolana biorąc jedno. Rozmawialiśmy jeszcze, Flo też spędził z nią chwilę czasu. Ostatecznie powiedziałem że przemyślę sprawę i zadzwonię, po tym się pożegnaliśmy.
***
- To co, jaką bajkę dziś czytamy? - spytałem stojąc przy regale z książeczkami.
- O śmoku. - powiedział kładąc się na bok. Wybrałem się książkę i położyłem się obok niego. - A psijdzie jutjo Tai? - spytał.
- A chciałbyś?
- Nio.
- No dobrze, w takim razie jutro zadzwonimy. - pogłaskałem go po włosach.
W połowie książki chłopiec zasnął, przykryłem go kołdrą, zgasiłem światło i wyszedłem z jego pokoju.
***
Zrobiłem chłopcu śniadanie, jadł płatki a ja w tym czasie zadzwoniłem do Tai, jutro miała przyjść do Flo. Dzisiaj musiałem zabrać go ze sobą do pracy, ale na szczęście nie miałem żadnych akcji, później zabrałem go na lody.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz