Remis? Nie odpowiadało mi to, nie ukrywam że wymyśliłam tę grę głównie po to, bo chciałam zobaczyć troszkę więcej jego ciała. Cóż nie ukrywajmy nie mamy już po 16 lat, oboje też w innych okolicznościach rzucilibyśmy się na siebie i nawet karty nie byłyby specjalnie potrzebne.
- Nie - Powiedziałam od razu z pełną powagą - Jak pójdziesz do kasyna to też nie możesz się wycofać w środku gry, zwłaszcza jak robi się tak ciekawie - Uśmiechnęłam się zabierając od niego karty.
- Oj Tai daj spokój, chcesz teraz grać o to kto ściągnie majtki? - Podniósł jedną brew, jednak widząc moją minę podniósł ręce w geście obronnym.- Okej, ale ja ostrzegałem.
Rozdałam karty i czułam, że chyba pierwszy raz jestem tak skupiona i poważna na grze. W osttanim ruchu praktycznie pisnęłam ze szczęścia.
- Wygrałam! - Oznajmiłam dumnie, zapominając o tym, że nie ma światła, na dworze wciąż szaleje burza a my siedzimy na jego łóżku praktycznie nadzy. - Ha! Jestem mistrzem kart - Uniosłam radośnie ręce do góry.
- Dobra wygrałaś - Przewrócił oczami.
- Przegrałeś, wiesz co to oznacza - Położyłam dłonie na środku, delikatnie się pochylając, tak aby nasze twarze dzieliła minimalna odległość.
Alan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz