- Dawno nie byłem w takich miejscach. - przyznałem przyglądając się swojemu naczyniu. - Nawet w sumie o tym nie myślałem. - spojrzałem na bawiących się ludzi. - W ich wieku już bawiłem się w pieluchy. - wskazałem na dwójkę 19-latków.
- Nie martw się. - pogłaskała mnie lekko po ramieniu.
- Nie martwię. Nie każdemu do szczęścia potrzebny jest alkohol i kac z rana. - posłałem jej delikatny uśmiech. - Co nie znaczy, że nie umiem się bawić. - zamówiłem nam kolejnego drinka. Kelner podał je w świeżych naczyniach a tamte zabrał do mycia. - A ty często wychodzisz? - spytałem.
- Właściwie to nie. - wzruszyła ramionami.
- A czym się interesujesz poza weterynarią?
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz