Minęły prawie dwa tygodnie odkąd zatrudniliśmy Taigę, Florian bardzo ją polubił, ja też nie miałem żadnych zastrzeżeń co do niej. Za namową Flo zaprosiliśmy ją na kolację, na szczęście się zgodziła więc mały był bardzo zadowolony.
- Na ziakupy jechać cieba. - spojrzał na mnie zamykając lodówkę.
- Mówisz? No dobrze, a co przygotujemy do jedzenia? - spytałem.
- Ne wiem. - wzruszył ramionami.
- No dobra, to chodź.
Ubraliśmy buty, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do marketu, kupiliśmy warzywa, owoce na deser, mięso i inne potrzebne rzeczy. Flo oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie zmusił mnie do wjechania w dział zabawek. Wybrał sobie samochód zdalnie sterowany i poszliśmy do kasy. Kupiliśmy od razu baterie, aby później nie marudził.
Podczas gdy on się bawił swoim samochodem, ja przygotowywałem kolację. Zdecydowałem się na nadziewane muszle makaronowe a do tego zapiekankę mięsną. Kiedy dziewczyna przyszła danie jeszcze siedziało w piekarniku, więc musieliśmy chwilę na nie poczekać.
***
Około 21 Flo zasnął, poszedłem przebrać go w piżamy i położyć do łóżka, wróciłem z butelką wina.
- Masz ochotę? - spytałem.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz