Ariana | WS | Blogger | X X

czwartek, 3 maja 2018

Od Taigi CD Alana

Wcześniejsze dziecko którym się opiekowałam było już na tyle duże, że rodzice zdecydowali się je posłać do przedszkola. Nie ukrywałam, że było mi nieco smutno, polubiłam całą ich rodzinkę, zwłaszcza małą Lenkę. W internecie znalazłam ogłoszenie, które odpowiadałoby moim wykładom na uczelni. Od razu zadzwoniłam i już przy pierwszej rozmowie umówiliśmy się na spotkanie. Zadowolona wybrałam odpowiednie ubrania, aby już następnego dnia nie szukać niczego i być gotową na czas.
Dom do którego przyszłam już od progu był niesamowicie ładny. Duży, z ogrodem, niewielkimi krzaczkami kwiatów przed wejściem. Całkiem przytulnie. Drzwi otworzył mi młody mężczyzna, co było czymś nowym. W poprzednich pracach zazwyczaj spotykałam się z małżeństwami które miały już spory staż. Weszłam do środka siadając obok małego chłopca, który nie był do mnie nastawiony zbyt przyjaźnie na samym początku.
- Mój ulubiony to chyba niebieski - Przyznałam z uśmiechem - A co oglądasz ciekawego? - Spojrzałam na telewizor którym był zafascynowany
- Baje - Mruknął.
- Czyżby to była druga część hotelu Transylwania? - Podniosłam jedną brew z uśmiechem, a w jego oczkach wręcz zaiskrzyło.
- Znaś to? - Dopiero teraz na mnie spojrzał.
- Tak, wcześniej opiekowałam się troszkę starszą od Ciebie dziewczynką i oglądałyśmy razem pierwszą część w kinie - Przechyliłam głowę z uśmiechem.
- Chodzis to kina?
- Pewnie, jak będziesz chciał to możemy się kiedyś wybrać razem.
- Kino!
- Proszę - Podążyłam oczyma za męskim głosem, zabierając od niego kubek z herbatą. Jako, że o tej godzinie zaczynało się robić chłodno, była ona jak zbawienie. Objęłam ją oburącz i spojrzałam na niego oczekując trochę pytań.
- To może tak standardowo, ile ma Pani lat, co studiuje, pali? - Usiadł naprzeciwko mnie przyciszając nieco telewizor co spotkało się z grymasem na ustach chłopca.
- Mam 20 lat, jestem na drugim roku studiów weterynaryjnych i nie palę - Ściągnęłam bluzę układając ją na swoich kolanach.
- Masz pololorowane ręce - Mała rączka ułożyła się na mojej ręce, dokładnie oglądając tatuaże.
- To prawda - Zaśmiałam się cicho - Mam nadzieję, że to nie przeszkadza? - Spojrzałam miło na młodego mężczyznę.
- Jeśli nie weźmie Pani mojego syna do studia to nie - Zaśmiał się krótko.
- Absolutnie - Zapewniłam - Mówił Pan o godzinach od 7 do 15, czy będzie się zdarzało, że wcześniej do domu przyjdzie żona, lub ktoś z rodziny? - Zapytałam biorąc łyk herbaty - I proszę mnie źle nie zrozumieć, nie chce się wymykać wcześniej, ale muszę wiedzieć czy jeśli ktoś przyjdzie i poda się za matkę, lub babcię to że to właściwa osoba.

Alan?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz