Ariana | WS | Blogger | X X

czwartek, 3 maja 2018

Od Alana c.d Taigi

- Jasne, też dzięki za wieczór. - podniosłem się z kanapy i odprowadziłem ją do drzwi.
Pożegnaliśmy się i zamknąłem drzwi na klucz, posprzątałem po kolacji i poszedłem wziąć prysznic.
* * *
Następnego dnia miałem wolne od pracy, a jako że była piękna pogoda wybrałem się z Flo nad jezioro, spędziliśmy tam cały dzień. Można powiedzieć że był to dzień rozpusty, ponieważ na obiad i kolację zjadł frytki a na deser lody. Zastanawiało mnie trochę czemu przy takich daniach nie grymasi, a w domu mu mięsko nie pasuje. Pocieszałem się jedynie faktem, że chyba większość dzieci tak ma. Podobno ja również taki byłem.
Około 19 wróciliśmy do domu, wykąpałem chłopca, założyłem mu piżamki i pozwoliłem oglądać film o 20, na który specjalnie wróciliśmy do domu bo nie odpuściłby mi, gdyby go przegapił. Był to film o jakiś gadających wyścigówkach, czyli zupełnie jego klimaty. Ja w tym czasie przygotowywałem sobie papiery do pracy, abym mógł jutro wrócić szybciej i zwolnić szybciej Tai.
* * *
Następny dzień był pochmurny i deszczowy, Flo dziś od rana był marudny. Ogólnie jest grzecznym i kochanym dzieckiem, ale ma takie dni gdy jest nie do zniesienia. Ale nie ma co się czepiać, każdy tak ma.
- Musisz mieć dzisiaj dużo cierpliwości, Flo zmienił się w strasznego marudę. - powiedziałem wpuszczając ją do domu. - Jest na dworze. - wskazałem na otwarte drzwi tarasowe, za którymi Florian jeździł na swoim samochodziku na akumulator, był to radiowóz.
Wyszedłem z domu gdyż na prawdę się spieszyłem, a nie chciałem żeby szef znów cały dzień mordował mnie wzrokiem.
* * *
Kiedy wróciłem do domu było chwilę po 15, ku mojemu zaskoczeniu w domu była istna cisza. Ściągnąłem buty i wszedłem do salonu, a tam na kanapie zastałem śpiąca Tai z Flo. Uśmiechnąłem się na ten widok, wyłączyłem telewizor, przykryłem ich kocem. Miałem już iść do kuchni, jednak telefon Tai zaczął dzwonić. Za którymś razem odebrałem, aby ich nie obudził.
- Taiga nie może teraz rozmawiać... - zacząłem, jednak nie dane było mi dokończyć.
Męski głos zaczął mnie wyzywać od najgorszych, przeklinał, mówił że się z nią policzy gdy tylko się z nią spotka że go zdradza. Te słowa dały mi do myślenia. Rozłączyłem się, zablokowałem dany numer. Nie przeglądałem jej sms'ów, na pewno by sobie tego nie życzyła jednak byłem już pewien, że wtedy, tą koleżanką tak na prawdę była ona. Będę musiał z nią o tym porozmawiać, w końcu tu chodzi też o jej bezpieczeństwo a ja no cóż... polubiłem ją.

Tai?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz