Zaproszenie na kolację od chłopca było tak urocze, że nawet nie miałam serca mu odmówić. Tym samym zdecydowałam się założyć na tę okazję sukienkę. Przez cały wieczór rozpierała go energia, zresztą nie ma się co dziwić, musiał się pochwalić jaką dobrą kolację zrobił i pilnował mnie, abym nie zostawiła na talerzu ani kawałka.
- Ale tylko odrobinę - Uśmiechnęłam się delikatnie gdy położył przed nami dwa kieliszki. Nalał czerwonej cieczy do szkła i podał mi kieliszek. - Dziękuje - Oparłam się o kanapę, spoglądając na niego. - W sumie... Nie pytałam gdzie pracujesz - Układając nogę na nogę odchyliłam nieco głowę, przypatrując mu się z uwagą.
- Pracuje w policji, a dokładnie w wydziale zabójstw. - Wyjaśnił przykładając do ust kieliszek.
- Niebezpiecznie - Powiedziałam ciszej .
- Nie jest źle, ale potrzebna jest dobra psychika - Uśmiechnął się do mnie delikatnie - Czasami bywa naprawdę... Źle.
- Domyślam się, nie boję się krwi, ale pewnie jakbym zobaczyła to co czasami widzę w horrorach na żywo to leżałabym na ziemi - Zaśmiałam się cicho.
- A dlaczego opieka nad dziećmi? Trochę sprzeczne zajęcie z kierunkiem - Oparł głowę o dłoń patrząc na mnie.
- Lubię zarówno dzieci jak i zwierzęta. Myślałam nawet żeby iść na zwykłą medycynę, ale klinika dla zwierząt była takim moim dziecięcym marzeniem. Poza tym czasami od tych małych istotek bije taka energia i aura że aż chce się z nimi przebywać - Włożyłam kosmyk włosów za ucho.
- Oj zwłaszcza ta energia - Zaśmiał się.
- A... Jeśli pracujesz w policji, to mogłabym o coś zapytać?
- Pewnie - Wzruszył ramionami.
- Moja koleżanka ma problem z byłym chłopkiem, rozstali się bo w końcu przejrzała na oczy, a miała z nim ciężko, wiesz straszna zazdrość że nawet z domu wychodzić nie mogła, wszędzie widział zdrady, jak ją uderzył to uciekła, ale teraz co jakiś czas wysyła jej wiadomości, że chce się spotkać, może coś z tym zrobić? - Podniosłam jedną brew.
Alan?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz