- A ty czego się boisz? - spojrzała na mnie.
- Ja... - zastanowiłem się chwilę wrzucając bieg i ruszając z miejsca. - Ja... strasznie nie lubię ciemności. Może nie boję się tego panicznie, ale zawsze mam takie nieprzyjemne dreszcze, zaczyna mi się robić gorąco, mam dziwne myśli. - wyjaśniłem. - Też mam to od dziecka, od zawsze musiałem spać przy zapalonym świetle. - dodałem.
- Nadal śpisz przy lampce nocnej?
- Raczej nastawiam telewizor na godzinę, jak zasnę to już mi w sumie obojętne czy świeci czy nie. - wzruszyłem lekko ramionami.
Dojechaliśmy do domu, akurat wtedy rozpętał się silny wiatr, zaczęło lać i grzmieć. Wjechaliśmy do garażu i bezpośrednio z niego weszliśmy do domu. W mojej szafie było dość miejsca, więc dziewczyna mogła tam poukładać swoje rzeczy, aby nie musiała grzebać i wywalać wszystkiego z torby, aby coś znaleźć.
* * * * *
Wieczorem burza była jeszcze silniejsza, niż po południu. Na godzinę się uspokoiło, a teraz znów. Widziałem że Taiga siedzi na kanapie zestresowana, jednak nie chciała tego tak bardzo pokazywać. Poszedłem do sypialni, wziąłem koc i zszedłem na dół. Usiadłem obok niej i opatuliłem nim się i przy okazji ją, delikatnie przyciągając do siebie i tym samym przytulając.- Nie martw się, tutaj piorun ci nie grozi. - ucałowałem ją w policzek.
Tai?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz